Aktualności
Cięcie palnikiem. Zielonka
Nie dalej jak przedwczoraj zostaliśmy poproszeni o to, żeby wyciąć palnikiem ściany dwóch kontenerów morskich. Początkowo zmartwiłem się tym, że trzeba będzie jechać gdzieś nad nieznane morze i zaokrętować się na pokład jakiegoś statku, by móc dokonać wypalenia tych blach. Jednakowoż zamawiający szybko rozwiał moje obawy, informując mnie, że kontenery znajdują się na terenie sklepu ogrodniczego w pobliskiej Zielonce. Po dotarciu na miejsce i przebrnięciu przez wszelkiej maści roślinność, oczom naszym ukazały się dwa duże dwunastometrowe kontenery.
Obiekty te były maksymalnie dosunięte do siebie tak, aby po wycięciu ścian stworzyły jedno duże pomieszczenie. Podczas oględzin stwierdziliśmy, że ktoś próbował z oporną materią walczyć, a narzędziem walki była szlifierka kątowa. Po przecięciu ok. 2 metrów ów ktoś postanowił się poddać, co mnie nie dziwi, gdyż takie cięcie to ogromny wysiłek i duża strata czasu, gdyż do wycięcia zostało ponad 80 metrów. Wycięcie tego dużą szlifierką kątową zajęłoby jednej osobie jakiś tydzień i na tę pracę zużyto by jakieś 100 tarcz. Wracając do cięcia tych ścian palnikiem, nie pozostało nam nic innego, jak przygotować butlę acetylenową, tlenową i podłączyć „węże”. Po ok. 20 minutach przygotowań przystąpiliśmy do cięcia. Grubość blachy falistej, z której wykonuje się takie kontenery, jest na tyle cienka, że w przeciwieństwie do „diaksa”, dla palnika nie stanowi żadnego wyzwania. W tym momencie warto zauważyć, że praca ta jest bardzo szkodliwa. Już cięcie czystej stali jest niezdrowe dla organizmu, a gdy dodamy do tego ocynk i farbę, którą pokrywane są kontenery, wychodzi z tego już bardzo szkodliwa mieszanka. Jednak przyjęte zlecenie trzeba wykonać.
Cięcie tych ścian zajęło nam dokładnie pięć godzin. Pięć godzin cięcia palnikiem w dwóch pozycjach: na kolanach i na drabinie z rękami uniesionymi do góry. Po pięciu godzinach robota była skończona, kontenery stanowiły jakby jedną całość, obok leżało ok. 900 kg wypalonych blach, a nam pozostało posprzątać i zapakować do auta sprzęt, czyli butle, przewody i palnik do cięcia. Akcja była skończona, a klient (mam nadzieję) zadowolony.
Spawanie Wilanów
Jak powszechnie wiadomo kultura dla narodu jest spoiwem łączącym ludzi, fundamentem tożsamości narodowej, dziedzictwem przekazywanym pokoleniom oraz przewodnikiem norm, wartości i wzorców zachowań, który integruje społeczeństwo, zapewnia ciągłość historyczną i napędza rozwój społeczno-gospodarczy, będąc nawet kluczowym gwarantem przetrwania w trudnych czasach. To wspólny język, tradycje, historia i sztuka, które budują poczucie "my" i pozwalają narodowi trwać i rozwijać się”. To tak trochę górnolotnie, ale nie da się zaprzeczyć, że literatura jest najważniejszym elementem kultury, a biblioteki i księgarnie są głównym kanałem dystrybucji literatury zapisywanej w tradycyjny sposób. No i tu można pochwalić społeczeństwo Wilanowa, które w głosowaniu nad budżetem obywatelskim zadecydowało, że część funduszy z tego budżetu zostanie wydatkowana na wykonanie biblioteki plenerowej. Po tej decyzji urząd dzielnicy Wilanów wysłał zapytania do firm spawalniczych o możliwość wykonania takiej biblioteczki według ich specyfikacji, oraz o przesłanie oferty. Jako że specyfikacja określała to, że biblioteczka ma być wykonana ze stali i pleksiglasu, zapytanie dotarło też do nas. Żeby nie przedłużać dodam, że nasza oferta okazała się najkorzystniejsza i po otrzymaniu zamówienia, przystąpiliśmy do wykonywania owej biblioteczki. Po wykonaniu prac ślusarskich i spawalniczych (tym razem w bardzo ograniczonym zakresie) następnie prac malarskich i montażowych, biblioteczka była gotowa. Pozostało przetransportować ją do miejsca montażu i zakotwić do betonowej wylewki, którą wcześniej przygotowaliśmy. I ten sposób powstał nowy, chociaż niewielki obiekt wspierający kulturę, jakim jest biblioteczka plenerowa Miasteczka Wilanów, a my, chociaż jako firma spawalnicza, dołożyliśmy cegiełkę do rozwoju czytelnictwa mieszkańców Wilanowa
Spawanie z Reymontem
Jak wiemy, 2025 rok jest rokiem Reymontowskim. Czasem tak bywa, że ludzie niemający zbyt wiele do czynienia z literaturą, a tym bardziej wielkimi literatami, spotykają się z nimi na swojej drodze zawodowej.
Tak było w tym przypadku. Otrzymaliśmy zlecenie pospawania naszego Noblisty. No może nie de facto samego mistrza, ale jego pomnika wykonanego z brązu. Takiego zlecenia nie mogliśmy odrzucić, choćby to miało wiązać się ze znikomymi dochodami z tego notabene dzieła. Po uzgodnieniu szczegółów przystąpiliśmy do działania, a dokładniej mówiąc – spawania. Spawanie brązu nie jest pracą ani łatwą, ani przyjemną. Do najzdrowszych również tych prac zaliczyć się nie da, ale czego się nie robi dla potomnych. No bo nie oszukujmy się, mamy nadzieję, że ten pomnik będzie cieszył oczy kilku pokoleń co najmniej.
Pomnik został odlany w kilkunastu elementów i naszym zadaniem było pospawać je w jedną postać autora „Chłopów”. Spawanie trwało długo. Bardzo długo. Mniej więcej tyle ile mistrz pisał pierwszy tom wymienionego wcześniej dzieła. Jak powiadali starożytni, koniec wieńczy dzieło. Niezależnie czy to jest tekst literacki, za który autor dostaje Nobla, czy jego postać wykonana z brązu. Nasze dzieło po kilkunastu dniach również było gotowe. Wówczas przejął je jego twórca Pan Maksymilian Biskupski. Artysta zajął się obróbką chemiczną i cyzelowaniem różnych detali. Nam wydawało się, że „tonę” brązu mamy z głowy. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że wielki snop zboża, okulary mistrza i parę innych detali trzeba będzie pospawać w miejscu ustawienia dzieła. A miejscem tym okazały się Lipce Reymontowskie. Nie pozostało zatem nic innego jak po paru dniach zapakować sprzęt spawający i ruszyć ku miejscowości, w której Reymont spędził był parę lat i w której podobno umiejscowił akcję nagrodzonej Noblem powieści. Po dotarciu na miejsce rozpoczęło się żmudne ustawianie pomnika, które odbywało się w asyście stojących w bezpiecznej odległości jakiś lokalnych urzędników i małej garstki gapiów uzbrojonych, a to w aparaty fotograficzne, a to w telefony mające aparaty co na jedno wychodzi. Najważniejszą częścią montażu było spawanie. Trzeba było przyspawać kłosy, okulary mistrza, książkę, cały główny snopek, który miał również funkcję stabilizacji całej konstrukcji, no i śruby mocujące posąg do granitowego postumentu. Prace zostały ukończone po zmierzchu. Pozostało tylko uroczyste odsłonięcie pomnika po kilku dniach od zakończenia prac. Jednak odsłonięcie obyło się już bez naszej obecności, natomiast sam Reymont znosił to wszystko z kamiennym obliczem swej „brązowej” twarzy.
Spawanie Mokotów
Jakiś czas temu zadzwonił telefon. Głos jakby urzędowy zapytał, czy nie zechcielibyśmy przyjechać, obejrzeć i wycenić robotę ślusarsko-spawalniczą. Na pytanie, gdzie mamy przyjechać, głos oznajmił, że adresem jest ulica Domaniewska 40 a instytucją Wojewódzka Komenda Straży Pożarnej. Gdy dotarliśmy na miejsce, wyszedł do nas oficer, który pełni tam jakieś techniczne funkcje i zapytał, czy przerobimy napis KOMENDA WOJEWÓDZKA PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ W WARSZAWIE
Napis ten wykonany z pojedynczych liter montowanych metodą spawalniczą w mur gabionowy. Problem polegał na tym, że napis KOMENDA WOJEWÓDZKA był na dobrej wysokości, a druga część była zbyt nisko, przez co napis W WARSZAWIE znajdował się tuż nad powierzchnią chodnika.
Po obejrzeniu sposobu mocowania uznaliśmy, że pracę da się zrealizować w trakcie jednego dnia roboczego. Pan strażak poprosił o przysłanie oferty na wykonanie tej pracy.
Parę dni po wysłaniu oferty nadeszło zlecenie na wykonanie tej pracy.
Po ustaleniu terminu udaliśmy się na miejsce i rozpoczęliśmy pracę, która polegała na wycinaniu mocowań każdej litery i wspawaniu ich wyżej.
Na pierwszy ogień poszedł środkowy napis, czyli PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ. Następnie wycięty i wspawany wyżej został napis W WARSZAWIE,
Po tych czynnościach pozostało zabezpieczyć miejsca spawane przed rdzewieniem. Jako że drut stanowiący szkielet konstrukcji ogrodzenia wykonany był z grubego drutu ocynkowanego, a w miejscach spawanych ocynk został wypalony, trzeba było odpowiednim preparatem te miejsca zabezpieczyć. Po wykonaniu tej operacji pozostało posprzątać i podziękować za współpracę.
Na naszą uwagę, że szary napis na tle szarych kamieni jest słabo widoczny, rozmówca po głębszym namyśle, stwierdził, że faktycznie dobrym pomysłem byłoby przemalowanie tych literek na kolor używany przez straż, czyli na czerwono. Po jakimś czasie jadąc obok tego budynku, zauważyłem, że tak rzeczywiście postąpiono. Napis został pomalowany na czerwono i teraz jest od razu widoczny z daleka.
Spawanie Bemowo
Nie tak dawno dostaliśmy zapytanie od państwowej instytucji zajmującej się osobami w potrzebie, czy byśmy nie wykonali i zamontowali na schodach podjazd dla wózka gastronomicznego, ważącego około 300 kg. Po wizji lokalnej okazało się, że schody dla tego wózka są przeszkodą nie do pokonania. Firma dostarczająca żywność dojeżdżała wózkiem do schodów i w tym miejscu zaczynały się schody. Pracownicy musieli po kolei wnosić wszystkie garnki z jedzeniem, co zajmowało im mnóstwo czasu. Zarząd po naradzie doszedł do wniosku, że kupią gotowy składany podjazd aluminiowy o nośności (jak zapewniał producent) 375 kg. Jak postanowi, tak też zrobili. Podjazd o długości 200 cm ustawiony na schodkach siłą rzeczy był dość stromy, ale cóż to za przeszkoda dla dwóch czy trzech silnych facetów. Po zakupie rozłożono konstrukcję, ustawiono wózek z jedzeniem i ostro ruszono pod górkę. Wózek nie dojechał do połowy długości podjazdu, gdy kółka zapadły się w zbyt cienkiej blasze i po sekundzie z głośnym trzaskiem cała konstrukcja zawaliła się pod ciężarem jedzenia. (podjazd ten widzimy na zdjęciu w kółku).
Po tym incydencie zrezygnowano z konstrukcji kupowanych i postanowiono, że konstrukcję wykona firma rzemieślnicza na zamówienie.
Padło na nas, bo już dla nich wykonywaliśmy jakieś naprawy i byli z tych napraw zadowoleni. Po dokonaniu wyceny i wysłaniu oferty zadowolenie wzrosło, gdyż cena była zbliżona do ceny konstrukcji zamówionej przez Internet, która teraz nadawała się tylko na złom. My natomiast, będąc przewidującymi co do możliwości wzrostu wagi wózków w nieodległej przyszłości, daliśmy gwarancję na 36 miesięcy dla obciążenia do 1000 kg. I na dodatek była szersza o metr i długa na 5,5 metra. Po podpisaniu umowy przystąpiliśmy do realizacji zamówienia. Uznaliśmy, że najlepiej będzie wykonać tę spawaną konstrukcję na miejscu. Cała akcja polegająca na docinaniu i spawaniu materiału trwała dwa dni, jako że trzeba było pomalować, tę spawaną konstrukcję.
Gdy prace zostały zakończone, nadeszła chwila próby. Przywieziono wózek z jedzeniem, dociążyli go, czym tylko mogli i ruszyli z nim w kierunku pochylni. My z udawanym napięciem patrzyliśmy niczym inżynierowie stojący pod oddawanym do użytku mostem, na który wjeżdżają ciężarówki z piaskiem. Napięcie nasze było nieco teatralne, gdyż wiedzieliśmy, że nawet gdyby wózek był dwukrotnie cięższy, nie stanowiłby żadnego problemu dla naszego podjazdu. Koniec końców wózek wjechał na podjazd, który to podjazd nawet nie jęknął i tak zakończyła się próba, a wraz z nią nasza robota ślusarsko-spawalnicza.
Spawanie miedzi
Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Dobrej jest niezwykła pod wieloma względami. Jest największa, najlepsza i inne naj. Poza wszystkimi walorami bibliotecznymi ma jeszcze coś niezwykłego. Ma dach. No dach jak dach. Można pomyśleć – każdy gmach ma dach. Jednak nie po każdym dachu może chodzić każdy, kto tylko zapragnie. A po dachu tego gmachu chodzić może każdy i nie potrzeba do tego uprawnień alpinistycznych. Dach wspomnianej biblioteki jest popularnym miejscem odpoczynku zarówno studentów, zmęczonych czytaniem wielkiej liczby woluminów znajdujących się poniżej, jak też wszystkimi chętnymi mieszkańcami stolicy, czy też gośćmi z innych rejonów Polski. Na dachu podziwiać można fontanny, schody, niezliczoną mnogość kwiatów i roślin, czy też rzeźby Ryszarda Stryjeckiego, a w oddali wieżowce centrum z Pałacem Kultury z jednej strony, czy też Wisłę z mostami i budynki praskiej strony po drugiej. W centralnej górnej części ogrodów jest wykonany ze szklanych okien duży okrąg, niczym przepaść lecąca ku dolnej części aż na samo dno biblioteki.
Gdyby przez przypadek ktoś tam znalazł się na krawędzi i spadł, bez dwóch zdań skończyłby bardzo źle. Na szczęście okrąg ten otoczony jest balustradą zrobioną rur wykonanych ze stopu przypominającego miedź lub brąz. No i w tym momencie zaczyna się nasza spawalnicza przygoda z dachem biblioteki UW. A dokładniej rzecz biorąc ze wspomnianą poręczą.
Poręcz, jak też cała infrastruktura wykonana z metali kolorowych, zrobiona była tak dawno, że zdarza się, iż niektóre miejsca połączeń po prostu pękają. Na szczęście żadne takie pęknięcie nie ukryje się przed czujnym okiem osób, których zadaniem jest pilnowanie, aby wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku. No i tak było tym razem. Natychmiast po zauważeniu takiej usterki przez pracowników, zostaliśmy powiadomieni i poproszeni o usunięcie awarii w trybie pilnym. Pomimo że takie pękniecie nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zwiedzających, to usterkę trzeba usunąć niezwłocznie. Zadanie nie jest proste nie tylko ze względu na to, że spawanie miedzi, czy brązu nie jest czynnością prostą, to dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że naprawę spawalniczą trzeba wykonać, nie zamykając ruchu dla zwiedzających, a najlepiej tak, żeby nie rzucać się w oczy ludziom, chcącym zwiedzać ogród i podziwiać samą zieleń, czy widoki miasta, tak lewo i jak i prawobrzeżnej Warszawy. Ostatecznie zabieg udało się wykonać tak, że mało kto zorientował się, że wykonywane tu byłby prace spawalnicze.
Spawanie kolektora żeliwnego
Takie mamy czasy, że ludzie wolą kupić nowy przedmiot niż naprawiać stary. Podobnie postępują firmy, wykonując naprawy. Wyrzucają zepsuty element i zamawiają zamiennik.
Często jest to ekonomicznie uzasadnione, gdyż naprawianie jakiegoś elementu, po przeliczeniu czasu poświęconego na tę naprawę i kosztu towaru, który musi być dołożony, powoduje, że koszt naprawy przekracza cenę nowej części zamiennej, zamówionej gdzieś na dalekim wschodzie.
Jednak od każdej reguły są wyjątki. Podobnie jest w branży spawalniczej. Są na przykład takie rzeczy, których zamówić się nie da, bo po prostu nie produkuje się już takich rzeczy.
Wtedy pozostaje poszukania spawacza, który naprawi dane element, spawając uszkodzenie.
Bardzo częstym gościem na stole spawalniczym są elementy żeliwne. Żeliwo jest materiałem niegdyś bardzo chętnie wykorzystywanym w przemyśle do wykonywania odlewów elementów
dla praktycznie wszystkich branż. I tak jak materiał ten łatwy jest do wykonania odlewów i ma dobre parametry wytrzymałościowe, jest odporne na wysokie temperatury i ścieranie, tak pod kątem spawalniczym nie jest już tak wdzięcznym materiałem, jak np. stal.
Żeliwo spawa się dość trudno i opornie, ale przy jakimś tam doświadczeniu i stosowaniu się to odpowiedniej technologii, można to zrobić dobrze i trwale.
Jednak koszty takich napraw są trochę wyższe niż w przypadku wspomnianej stali i dlatego, jeśli jest taka możliwość, to rekomendujemy potencjalnemu klientowi zakup nowego elementu.
Jednakowoż, jak wcześniej wspomniano, są takie sytuacje, gdy nowej części po prostu w sprzedaży nie ma. Tak jest na przykład w przypadku kolektorów wydechowych starych aut czy np. zwykłych pomp tzw. abisynek albo np. starych ozdobnych nóg ławek, czy też stolików ogrodowych.
Taka sytuacja miała miejsce tym razem. Klient przywiózł do spawania pęknięty żeliwny kolektor wymontowany ze starego pojazdu. Kolektor był niemal złamany na pół i widząc to, od razu klient został poinformowany, że koszt naprawy z całym przygotowaniem może być zbliżony do kosztu nowego „chińczyka” lub wyszperanego na złomowisku „zamiennika”. Klient na to odpowiedział, że zdaje sobie sprawę, ale decyduje się na spawanie kolektora, gdyż element nie jest produkowany od bardzo dawna i nie ma w sprzedaży zamienników, a poszukiwania na złomowiskach również skończyły się porażką, czyli pozostała tylko opcja spawania. Wracając do żeliwa jako materiału, z którego wykonuje się różne elementy, to można dodać, że żeliwo jest materiałem bardzo twardym, ale też kruchym. Gdyby zabawić się w teoretyczne porównanie do stali i wyobrazić sobie pręcik stalowy i taki sam żeliwny powiedzmy o grubości 5 mm, to ten stalowy można porównać do gumy do żucia, a żeliwny do paluszka. Z pierwszego dość łatwo będzie uformować kółko, a drugi nie podda się takiej operacji i będzie się uginać do granicy wytrzymałości i w pewnym momencie pęknie. Tak też stało się z tym kolektorem. Zadziałały jakieś siły, które spowodowały, że wyrób pękł niemal na pół.
Kolektor został pospawany z zastosowaniem całej procedury wynikającej z technologii spawania i klient będzie cieszył się działającym elementem, a co za tym idzie, całym autem przez długie lata.
Spawanie Białołęka
Zadzwonił do mnie kiedyś człowiek, który powiedział, że jest przedstawicielem kościoła i ma do mnie pytanie. Po krótkim rachunku sumienia uznałem, że nie mam sobie nic do zarzucenia i czekałem na dalszy ciąg rozmowy. Okazało się, że pytanie dotyczy bardziej sfery firmowej aniżeli duchowej. Okazało się, że na Białołęce, na skrzyżowaniu ul Modlińskiej i Mehoffera stoi duży krzyż otoczony płotkiem. W wyniku rozmowy okazało się, że krzyż, który jest bardzo starej daty, zostanie oddany do renowacji i przy okazji wypadałoby naprawić ogrodzenie, które było wykonane jeszcze za czasów słusznie minionych z wykorzystaniem materiałów, które udało się tam komuś zdobyć, czyli jakieś stare rurki, kątowniki i takie tam. Na tę konstrukcję naciągnięto siatkę, którą przymocowano drutem wiązałkowym. No i o dziwo taka konstrukcja przetrwała (na moje oko) parę dekad. Wracając do rozmowy, dzwoniący zapytał, czy nie odnowilibyśmy tego ogrodzenia.
Po obejrzeniu całości na miejscu wyceniliśmy tę renowacją, która polegałaby na wyrzuceniu całkowicie skorodowanej siatki, oczyszczeniu istniejącego szkieletu z rdzy i pomalowanie go odpowiednimi środkami, które spowolniłyby procesy korozji. Najważniejsze jest tu słowo – spowolniły, jako że materiał będący w takim stanie niezależnie od zabezpieczeń, nadal będzie korodował tylko wolniej. Wyceniliśmy zatem taką renowację, ale też zaproponowałem wykonanie nowej konstrukcji spawanej, zabezpieczonej dobrymi farbami, w cenie niewiele większej niż cena całej tej naprawy. Zleceniodawca, po krótkiej konsultacji z osobą decyzyjną zlecił wymianę, pod warunkiem że wyrobimy się przed ponownym montażem odnowionego krzyża.
Umowa została zawarta, a praca zakończona na parę dni przed ostatecznym terminem.
Spawanie Ferrari
600-konne Ferrari, napęd na tył, mokra nawierzchnia i niedoświadczony kierowca. Oto przepis idealny na kłopoty.
Gdy nastąpi taka kumulacja, to może dojść do stłuczki, a nawet do poważnego wypadku. Tym razem doszło do niegroźnej stłuczki, w której najbardziej ucierpiał samochód.
Nie tak dawno zadzwonił do nas właściciel renomowanej stacji napraw niemniej renomowanych aut. Zapytał, czy spawamy aluminium. Jako że aluminium spawamy, to odpowiedź była pozytywna. Rozmówca poinformował, że do pospawania jest aluminiowa ramka znajdująca się pod nadkolem, które w całości będzie wymieniane na nowe.
Poinformował nas również, że jest to samochód marki Ferrari. Najprawdopodobniej uznał, że konieczna jest ta informacja. Zapytał również, czy spawamy aluminium z dojazdem do klienta, bo auto z racji na swój stan jest chwilowo unieruchomione.
Jako że spawamy aluminium z dojazdem czy bez dojazdu, to nie omieszkaliśmy go o tym poinformować. Pozostało umówić się na przyjazd, ustalić cenę, która w porównaniu do wymiany nadkola, lakierowania i innych czynności, które wykona mechanik, okazała się śmiesznie niska. Gdy przybyliśmy na miejsce, samochód na nas czekał. Wydawało się, że przygotowaniu i samemu spawaniu będzie towarzyszył stres, bo to w końcu Ferrari, ale okazało się, że nic takiego nie miało miejsca. Natomiast gdy podczas oczekiwania na szefa firmy, obejrzeliśmy oryginalne spawy wykonane, przez naszych kolegów po fachu w fabryce leżącej w słonecznej prowincji w regionie Emilia-Romania, to nawet poczuliśmy się dowartościowani, bo spawy te z całym szacunkiem do marki wyglądały, jakby robił ktoś z bardzo małą praktyką, albo ktoś, komu bardzo się spieszyło. Oglądanie efektów wysiłku spawaczy z Maranello przerwało nam przybycie prezesa, czy też właściciela zakładu. Po zapewnieniu mężczyzny, że nasze działania nie przyniosą więcej kłopotów niż sama stłuczka, przystąpiliśmy do działań. Poczyniliśmy wszystkie niezbędne przygotowania, które są niezbędne przed spawaniem aluminium i przystąpiliśmy do samego spawania, które trwało o połowę krócej niż wszystkie przygotowania. Po zakończeniu spawania przyszedł ich mechanik, przykręcił spawany element i pozostało zaprosić na odbiór prezesa – właściciela. Po jego minie od razu można było wywnioskować, że nie żałuje chwili, w której wybrał nasz numer telefonu. Na koniec przyszedł lakiernik, na moje oko wieczny malkontent. Ponarzekał, ponarzekał, ale ostatecznie i on uznał, że wszystko jest w porządku.
Na tym misja – Spawanie Ferrari – została zakończona.
Często bywa tak, że do prac w jakiejś branży kieruje się ludzi z innymi kwalifikacjami. Często są to dobrzy fachowcy w swoim zawodzie, jednak nie oznacza to, że znają się na wszystkim
a ci, którzy twierdzą, że potrafią wszystko, zazwyczaj rzeczywiście znają się na wszystkim, ale w bardzo ograniczonym zakresie.
Zatem doskonały murarz niekoniecznie będzie dobrym spawaczem, a powiedzmy, że świetny malarz nie podoła bardziej skomplikowanym pracom ślusarskim. Zwłaszcza gdy zamiast odpowiednich narzędzi
taki delikwent usiłuje dokonywać napraw kielnią i młotkiem murarskim
Do poważnych prac spawalniczych, takich jak spawanie rurociągu albo odpowiedzialnych konstrukcji, zwłaszcza gdy spoiny będą badane, taki pan murarz, czy malarz nie zostanie dopuszczony,
gdyż zleceniodawca z grubsza wie, co ma być zrobione, jak i przez kogo. Jednak przy mało ważnych pracach spawalniczych sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
Dobrym przykładem jest praca, którą niedawno wykonywaliśmy. Urwał się zawias w dużych drzwiach śmietnikowych w budynku zarządzanym przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami.
No i pośród pracowników (co mnie nie dziwi) nie było nikogo, kto wiedziałby jak podejść do tematu, a czas naglił. Górny zawias urwany, drzwi ciężkie, więc zagrażające bezpieczeństwu ludzi.
Osób dorosłych a szczególnie dzieci, które nie wiedzieć skąd pojawiają się znikąd natychmiast, gdy tylko dzieje się coś niestandardowego.
Wracając do pracowników ZGN. Cóż mieli zrobić. Musieli znaleźć kogoś, kto szybko i w miarę TANIO wykona tę pracę spawalniczą.
Jest kilka możliwości poszukiwania firmy spawalniczej, która wyśle człowieka, by ten pospawał urwany zawias.
Pierwsza opcja to wpisać w wyszukiwarkę Google jakiejś logicznej frazy typu SPAWACZ WARSZAWA, SPAWANIE WARSZAWA, czy powiedzmy USŁUGI SPAWALNICZE WARSZAWA no i przy odrobinie szczęścia trafić na odpowiednią firmę, która profesjonalnie wykona usługę. Niestety często taki potencjalny klient musi spędzić sporo czasu, żeby trafić na to, czego szuka, ale to jest chyba najlepszą formą
poszukiwania wykonawcy. Drugą opcją jest wejście na jeden z portali ogłoszeniowych i wybranie kogoś, kto się tam ogłasza. Tu pojawia się pokusa, żeby wybrać najtańszego wykonawcę
no bo przecież to nie jest spawanie promu kosmicznego, a tylko zawias od śmietnika. No i pośród tych najtańszych oferentów najczęściej trafia się na pana murarza, który kupił spawarkę w sklepie spożywczym (tak,tak) i wykonuje prace spawalnicze. Taki delikwent prowadzi często działalność, więc wystawi fakturę za „spawanie” zawiasu. Taki przypadek miał właśnie miejsce tutaj. Pracownik ZGN wyszukał najtańszej usługi (chwała mu za to, że dba o publiczne pieniądze), ale nie przewidział, że najtaniej przeważnie oznacza najsłabiej
Zamówiony pan murarz/malarz przyjechał, usługę wykonał i zniknął. Po niecałym tygodniu zawias odpadł. Wtedy nauczeni doświadczeniem pracownicy ZGN, korzystając z wyszukiwarki Google, poszukali
firmy spawalniczej, która posiada wykwalifikowanych pracowników (akurat wybrali nas) i zlecili poprawienie tej roboty. Poprawki zawsze są bardziej czasochłonne, niż pierwotne spawanie, bo trzeba
wyciąć to, co nakładł wcześniej wspomniany pan malarz i zrobić wszystko od podstaw.
Podsumowując. Klient zapłacił dwa razy. Raz nieco mniej, drugi raz dwadzieścia procent więcej, ale na spaw widoczny na zdjęciu dostał dożywotnią gwarancję, bo na pewno przetrzyma on żywotność tych drzwi.
Cięcie palnikiem acetylenowo-tlenowym
Nie tak dawno wykonywaliśmy usługę cięcia palnikiem acetylenowo-tlenowym. Do wycięcia była spora konstrukcja stanowiąca podporę starego jacuzzi na basenach Sinnet przy ul. Gołkowskiej w Warszawie. Wyciąć należało starą konstrukcję po to, aby kolejna ekipa mogła wstawić coś nowocześniejszego.
Praca była o tyle skomplikowana, że cięcie palnikiem musieliśmy wykonać podczas funkcjonowania basenów, czyli niemalże na oczach klientów. Wprawdzie sam basen na te parę godzin wyłączono z użytkowania, ale wszystkie pozostałe części kompleksu, takie jak bar, korty, siłownia i inne działały całkiem normalnie. Każdy, kto miał styczność z tego typu usługą, wie, że samo cięcie palnikiem acetylenowo-tlenowym nie jest uciążliwe pod względem hałasu i samo z siebie nie wytwarza nieprzyjemnych zapachów ani dymu. Dopiero przecinana stal, która jest przepalana wspomnianym palnikiem, pod wpływem wysokiej temperatury wydziela nieco dymu. Znacznie gorzej jest, gdy przecinana stal jest skorodowana albo pomalowana. Jeśli nie usuniemy rdzy lub farby, może powstać spore zadymienie. W tym konkretnym przypadku konstrukcja była pomalowana dość cienką warstwą farby podkładowej, co ochraniało ją przed korozją, a na nasze szczęście nie powodowało nadmiernego dymienia. Drugim problemem związanym tym razem z hałasem jest to, że przy takim przecinaniu jest to, że czasem trzeba w taką uciętą konstrukcję uderzyć młotem, żeby odpadła, a takie uderzenie nieraz hałasem zbliżone jest do uderzenia w dzwon. Aby uniknąć takiej sytuacji trzeba nieco wolniej i dokładnie ciąć tak, aby nie było potrzeby wspomagania się młotem. W tej konkretnej sytuacji tak właśnie działaliśmy. Zdając sobie sprawę, że nie jesteśmy na budowie tylko na basenie pośród ludzi nieprzyzwyczajonych do hałasów, cięliśmy konstrukcję tak, aby nie było konieczności walenia młotem, co mogłoby spowodować to, że komuś wypadłaby z ręki piłka, lub zachłysnąłby się napojem. Koniec końców operacja cięcia zakończyła się pełnym sukcesem. Konstrukcja została poprzecinana zgodnie z życzeniem klienta, dymu było niewiele, hałasu też nie nazbyt dużo i najwięcej zamieszania było tylko podczas wnoszenia i wynoszenia butli z tlenem i acetylenem.
Spawanie Bielany
Jakiś czas temu dostaliśmy zlecenie zabezpieczenia zejścia/zjazdu do piwnicy
Instytucja, do której należy ten zjazd/zejście do pomieszczeń podziemnych zleciła nam wykonanie zabezpieczenia tego miejsca poprzez wyspawanie krat do samego sufitu
Oraz podwyższenie furtki również po sam sufit.
Po analizie tego, co ma być zrobione, postanowiliśmy, że górną część furtki dorobimy u siebie na warsztacie. A samo podwyższenie boków będziemy spawać na miejscu, czyli na warszawskich Bielanach.
Spawanie u klienta ma ten plus, że można wszystko dowolnie kształtować i konsultować z klientem w czasie rzeczywistym, czy tak wykonane spawanie mu odpowiada.
Zazwyczaj klient nie ma większego pojęcia na temat spawania i konstrukcji spawanych i takiego pojęcia mieć nie musi.
My jesteśmy od tego, żeby mu podpowiedzieć, jak to powinno być spawane, żeby było funkcjonalne i wytrzymałe.
Wracając do tematu, po wykonaniu furtki, zabraliśmy furtkę i tyle materiału, żeby wystarczyło na wykonanie podwyższenia furtki i pojechaliśmy na robotę.
Na miejscu wzmocniliśmy dolną część furtki, wspawując profil ukośny po to, żeby furtka nie uginała się pod własnym ciężarem i dołożyliśmy górną część furtki, którą wykonaliśmy u siebie. Następnie przystąpiliśmy do spawania podwyższenia tego płotku.
Do furtki dospawaliśmy uszy tak, żeby można było to zamykać na dwie kłódki w celu zabezpieczenia całości przed dostępem osób trzecich
Po zakończeniu spawania i oczyszczeniu materiału spawanego, zabezpieczyliśmy całość dobrą farbą, odporną na warunki atmosferyczne.
Jako że spawanie wykonał spawacz z uprawnieniami dozorowymi, na wykonaną pracę udzieliliśmy gwarancji na 99 lat na zasadzie gentlemen's agreement.
Jednak gdyby odbierający robotę urzędnik poprosił o pisemną formę takiej gwarancji, to by ją otrzymał.
Zabezpiecznie miało na celu nie tyle uchronienia przed włamaniem do piwnic urzędu, co to, żeby przeskakując przez barierkę, ktoś nie zrobił sobie krzywdy
Ile jest jeszcze takich miejsc w Warszawie? Nikt tego nie wie. No może z wyjątkiem wyszukiwarki internetowej




.jpg)
.jpg)
.jpg)










.jpg)
.jpg)














.jpg)
.jpg)
.png)
.jpg)








